Pomiędzy słowem, a dźwiękami. Zapisana w rytm dnia codziennego. Kobieta. Matka. Żona. Studentka życia.
Blog > Komentarze do wpisu

Wilki raz jeszcze

Nie więcej jak rok temu przeczytałam książkę N. Evansa "W pętli". Przyznam szczerze, pod wieloma względami pozycję urzekającą (opisy amerykańskiej fauny i flory, zawiłych relacji międzyludzkich), ale też przygnębiającą (opisy technik kłusowniczych). Z pewnością jednak intrygującą ze wzgledu na mój głód wiedzy o wilczym życiu i wszystkim, co jest z tą tematyką związane. Dlatego też bez wahania sięgnęłam po tytuł "Nakarmić wilki" Marii Nurowskiej.

Od pierwszych stron książki miałam wrażenie, jakbym raz jeszcze trafiła na zachód Stanów Zjednoczonych. W obu pozycjach głównym bohaterem jest kobieta - samotna, niezależna, gdzieś skrycie zraniona, a jednoczesnie nieprzejednana w dążeniu do celu. Są kłusownicy (ściślej ujmując, jeden, ale decydujący dla ostatecznej koncepcji historii), zawzięci mieszkańcy wioski (którzy większość trudności życiowych i nieszczęść losu przypisują właśnie obecności wilczej watahy), dwóch młodych naukowców (więc i siłą rzeczy grunt dla wątku romansowego) i skromniutka chatka na Harhajce (w której przebywanie nie stanowi ponadludzkiego wysiłku, gdy ma się dwadzieścia kilka lat). Jest bardzo klimatycznie, odważnie, góry wciągają, a regularny kontakt z przyrodą zdaje się być tak naturalny, jak oddychanie, i nic poza tym zdaje się już nie mieć racjonalnego wytłumaczenia (bo cóż może być bardziej pociągające od emocji, jakich Katarzyna doświadcza obserwując wilcze stado?). A jednak ... Jest jakoś tak powierzchownie. Jakby zabrakło pomysłu albo idei, żeby przekonująco opowiedzieć historię do końca.

Mimo wszystko, o tym, że jest to lektura wciągająca i urzekająca niech świadczy fakt, że "połknęłam" ją w ciągu jendego dnia. Nic nie mogło równać się z tym dreszczykiem oczekiwania, jak cała historia się zakończy (a więc jednak sukces Autorki!) - a zakończyła się bardzo nieoczekiwanie. Gratulacje dla Pani Marii za element totalnego zaskoczenia i złamanie (czytelniczej?) potrzeby happy endów. Tak złożony świat, w jakim koegzystują z ludźmi wilki, nie sprzyja jak sądzę szczęśliwym zakończeniom. 

wtorek, 12 listopada 2013, pola468

Polecane wpisy